środa, 17 lutego 2021

mochi II (owocowe)

O mochi pisałam już tutaj; dziś tylko odkrywamy więcej opcji smakowych.

 ...

Tutaj mamy mix 3 w 1: mochi mleczne, zielonoherbaciane i czerwonofasolowe. Każde mochi bardzo malutkie i pakowane oddzielnie (będzie dużo śmieci do recyklingu). Zdziwiło mnie nierównomierne rozłożenie smaków... 2 mochi fasolowe na całą paczkę?!  Fasolowe przecież najlepsze 😂 Cóż, wszystkie były w porządku; oprócz nadzienia jeszcze ciasto zafarbowali jakimś barwnikiem, dla ozdoby.

 






....

To z kolei są mochi o smaku liczi.

- duże

- ładny kształt

- w smaku dość obrzydliwe

- lepiej zjeść owoc




Tutaj kolejna (owocowa) mieszanka , dość dziwna. Niby smaki różne: marakuja, mango, liczi - a każde nadzienie wygląda i smakuje tak samo. Kolor ciasta zdaje się być jedyną różnicą... Podsumowując: zjadliwe, ale dziwne.





Po tej dziwnej mieszance owocowej, sprawdzimy "prawdziwe" mango mochi. Bardzo intensywna pomarańcz, zapach nieco sztuczny. W składzie trochę melona, nie wiadomo ile procent. Czy ludzie dodają melon do owocowych mochi jak dodają hibiskus do każdej herbaty owocowej? Któż to wie. W smaku są okay choć bez fajerwerków (a trochę się bałam, wspominając ohydne liczi),




.

[...]



...

pocky przekrój

Pocky - popularna japońska przekąska w postaci patyczków w polewie. Jest sprzedawana od 1966 roku; początkowo dostępna była wersja tylko z czekoladową polewą, a obecnie smaków jest tysiąc pięćset sto dziewięćset.

 

 ..

..

 

 

 

Pocky mango: niedobre, bo za bardzo jedzie chemią


 


 

,,, 


Pocky macha: godne polecenia



Tak się robi pocky w fabryce:

... a tak w domu (tyle dziubdziania!):




pudding nata de coco

Naszło mnie natchnienie na pisanie zaległych wpisow :)

W Azji często ludzie jedzą, zamiast monte i innych jogurcików, takie owocowe puddingi z kawałkami nata de coco w środku. A cóż to znowu? Nata de coco to woda kokosowa sfermentowana za pomocą specjalnych bakterii. Ta niesłodka słodycz została wynaleziona w 1949 roku przez filipińską chemiczkę, Teódulę Kalaw Áfricę (nie mam pojęcia czy poprawnie odmieniłam jej imię).


Można zrobić to w domu (jeśli akurat macie pod ręką trochę bakterii komagataeibacter xylinus) - normalnie zestaw małego chemika...



A oto jak nata de coco powstaje w fabryce:

 


 

Tutaj mamy 6 opakowań i 5 smaków (istnieje więcej rodzajów, np. marakuja/passion fruit). Podwójne liczi - niestety - niesmaczny, takie bez smaku. Inne smaki są całkiem przyjemne... jednakże pierwsze miejsce bezprzecznie zajmuje truskawka.


 


 


Taka konsystencja


...,


Igła w stogu siana, czyli szukaj nata de coco w białym puddingu


...

Nata de coco w puddingu truskawkowym


...

niedziela, 10 stycznia 2021

tajskie curry

 


Pomimo tego, że moje pierwsze spotkanie z tajskim curry podczas konwentu w Krakowie pozostawiło wiele do życzenia, postanowiłam dać tej potrawie drugą szansę. Poszłam na łatwiznę, kupiłam zestaw DIY - przyprawy, mleko kokosowe i czerwona pasta curry w zestawie, samemu trzeba się zatroszczyć o warzywa i ewentualne mięso/wege substytut. W środku można było znaleźć instrukcję jak gotować, ale jeśli przyjrzycie się dokładnie zdjęciom i tekstowi, zobaczycie że producent prawdopodobnie poleciał po kosztach i tłumaczył instrukcję poprzez Google Translate.

 

 

 

 

 



















f









Tak czy inaczej, słuchałam się istrukcji dość wiernie, tylko na koniec gotowałam dłużej niż trzeba było. Tajskie curry akurat powinno mieć konsystencję zupki, a u mnie było gęsto. Ale i tak było smaczne, o wiele lepsze niż z tamtego foodtracka. A to rzadkość.

Ale, ale, małe ostrzeżenie. Na opakowaniu pisało "mild", ale w rzeczywistości to był niezły ogień; mam trochę wytrzymałości na ostre przyprawy, ale i tak to było balansowanie na granicy jadalne i niejadalne. (choć przypomnę jeszcze raz, smaczne to było)

Tajskie curry jest na pewno bardziej egzotyczne od japońskiego, które to ma naleciałości europejskie. Przyprawy, mleko kokosowe i odpowiednia pasta to podstawa. Najczęściej widuję opcje curry zielone, curry czerwone (moje) i żółte (z konwentu). Podobno najostrzejsze ma być zielone curry (dodaja zielone chilli), średnio ostre ma być czerwone (czerwone chilli), a najmniej ostre - żółte (proszek curry). W Azji ludzie przygotowują pastę do curry w domu albo kupują gotową w sklepie; w naszych warunkach najlepszą opcją są sklepy internetowe.

Bonusy

Vegan Green Curry Paste - Connoisseurus Veg

Thai Green Curry Paste,400g

Pin on recipes


Domowa pasta ucierana w moździerzu:


 That's all folks!





saga o curry, część IV

 

 

1. Kostki curry innej marki 

Tym razem smak łagodny, ale w tej potrawie najwyraźniej nie widzę różnicy między ostrym a łagodnym... W każdym razie curry wychodzi jak trzeba.

 

 

 

 

2. Pasta curry

W końcu udało mi się dorwać pastę curry, czyli coś co istniało przed wynalezieniem kostek. Czyli, utrudnianie sobie życia na własne życzenie. Dodałam mąkę, grzecznie podążałam za instrukcjami - chyba - ale coś nie wyszło. Taka dziwna rzadka zupa wyszła...



 

 

 



 

3. Curry gotowiec

 

Ciekawostka - znalazłam warzywne curry gotowe, zapewne najbardziej niezdrowe, ale jednorazowo chciałam wypróbować. Podgrzewanie w opakowaniu, we wrzątku... Warzywa pokrojono nieco inaczej jak ja to zwykle robię, ale pewnie to tylko kosmetyczna różnica. Smak był dziwny, taki słodkawy, człowiek zjadł ale z zerowym entuzjazmem.





Następnym razem opiszę swoje przygody z tajskim curry, bo to zupełnie inna bajka :)