O mochi pisałam już tutaj; dziś tylko odkrywamy więcej opcji smakowych.
...
Tutaj mamy mix 3 w 1: mochi mleczne, zielonoherbaciane i czerwonofasolowe. Każde mochi bardzo malutkie i pakowane oddzielnie (będzie dużo śmieci do recyklingu). Zdziwiło mnie nierównomierne rozłożenie smaków... 2 mochi fasolowe na całą paczkę?! Fasolowe przecież najlepsze 😂 Cóż, wszystkie były w porządku; oprócz nadzienia jeszcze ciasto zafarbowali jakimś barwnikiem, dla ozdoby.
....
To z kolei są mochi o smaku liczi.
- duże
- ładny kształt
- w smaku dość obrzydliwe
- lepiej zjeść owoc
Tutaj kolejna (owocowa) mieszanka , dość dziwna. Niby smaki różne: marakuja, mango, liczi - a każde nadzienie wygląda i smakuje tak samo. Kolor ciasta zdaje się być jedyną różnicą... Podsumowując: zjadliwe, ale dziwne.
Po tej dziwnej mieszance owocowej, sprawdzimy "prawdziwe" mango mochi. Bardzo intensywna pomarańcz, zapach nieco sztuczny. W składzie trochę melona, nie wiadomo ile procent. Czy ludzie dodają melon do owocowych mochi jak dodają hibiskus do każdej herbaty owocowej? Któż to wie. W smaku są okay choć bez fajerwerków (a trochę się bałam, wspominając ohydne liczi),
.
[...]
...

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz