piątek, 2 czerwca 2023

Rzeszów śladami Macieja


 

 Nie mieszkam w Rzeszowie, ale często tam bywam.

Jak na dzień dzisiejszy, 02.06.2023, słynny Maciej poświęcił 3 filmiki stolicy Podkarpacia. Niby człowiek często tam jeździ, a niektóre miejscówki jakoś mi umknęły. Pierwszy raz bawię się w taką jakby odpowiedź na to co robił ktoś inny w sieci (normalnie uważam to za niezbyt sensowne, ale jeśli chodzi o bardziej osobistą zabawę, no i dobre jedzenie, to ujdzie).

Niesamowite ile ten gość jest w stanie w siebie zmieścić podczas jednego dnia... Moje eksploracje są podzielone na wiele dni i wiele, wiele wizyt, a i tak łatwo nie jest.




W pierwszym filmiku jedzenie na dowóz (kwestia koronki):

- Pizzeria Chepizza - nie byłam i nie zamawiałam jeszcze.

- Under Seoul - Już wcześniej byłam tam wiele razy, i na żywo, i z dostawą do domu. Rozpiszę się o tym później.

- HINDI - I zamawiałam, i byłam osobiście. Jedzenie super, można zamawiać w ciemno każde danie z karty. Restauracja ma kuriera robota: widziałam jak stoi zaparkowany, nie widziałam jak jeździ.

 

zupa dal i chlebki naan

banana lassi



mango lassi

vegetarian korma, garlic naan

soan papdi



- Oro Ristorante - można się pogubić w tych Orach. Jest sobie Oro Ristante i Oro Italia. Z obu miejscówek zamawiałam. Panini Milano które gościu je aktualnie trzeba zamówić (teraz przynajmniej) z Oro Italia(ul. Jana Matejki). A z Oro Ristorante (ul. Krakowska) zamawiałam pizzę, cannoli i panna cottę. Pamiętam, panini i desery były bardzo smakowite, a pizza jak pizza, ani szału ani tragedii. Jeszcze by tam kiedyś osobiście zawitać aby poznać klimat.

Oro Italia, panini Milano

Oro Italia, pizza Capricciosa

Oro Ristorante, pizza prosciutto e funghi

Oro Ristorante, cannoli piccoli

Oro Ristorante, panna cotta con pistaccio



- Wina Dajcie - nie byłam, nie zamawiałam.

 


W drugim filmiku, a pierwszym filmiku pełnowartościowym (czyli odwiedzanie restauracji osobiście) mamy śniadaniownię Rzeszuff, Irish Pub, Prozę, Under Seul i 2 kawiarnie (Dziarski Barista i Momento Coffee)

- Irish Pub - tutaj mocno się rozczarowałam; zamówiłam tatar ze strusia (miałam już do czynienia z mięsem strusia wcześniej), zupę dnia (gulaszową) i drink. Tatar miał dziwny i nieprzyjemny smak... poskubałam ale zostawiłam resztę, nie ma co się męczyć. Chleb był dobry chociaż. Zupa była smaczna, choć nie wyglądała na taką. Drink to chyba największa porażka; niby lubię gin z tonikiem, wzięłam drink - chyba - Saffron Cherry Blossom - i było to tak ohydne, i mocne jak dla marynarza stereotypowego. Jakbym to wypiła to by mnie na noszach stamtąd wynieśli. Ponadto nie podoba mi się fakt, że aby sprawdzić menu trzeba ściągnąć aplikację. Każdy teraz wymusza miliard aplikacji na telefonie, niemiłe. Nigdy nie mów nigdy, ale bardzo wątpliwym jest, abym tam kiedykolwiek wróciła.




- Rzeszuff - Zjadłam tam bardzo dobre jajka w koszulce z jogurtem labnehem, odpowiednio przyprawione, plus pieczywo i tzw. kawa śniadaniowa. Miło to wspominać, choć łazienka była nieczynna. Niestety, teraz lokal popadł w tarapaty, masowe zatrucie salmonellą od jajek po benedyktyńsku. Zobaczymy czy przeżyją ten kryzys czy knajpa upadnie.





- Proza - Lokal Proza i Momento są niedaleko od siebie, pro tip. Zajrzałam na sok i panini z pastrami. Oj, dobre było, można tam zaglądać częściej, zwłaszcza, że mają sympatyczną ofertę obiadową zupa+panini.



- Momento - Kawiarenka mała a miła. Ciasto i flat white (o dziwo w szkle, co jest trochę niefajne bo gorący płyn przecież). Niemniej obiadowe panini w Prozie a potem kawusia z deserem w Momento, to jest coś.

 


- Under Seoul - koreańska kuchnia jest bardzo smaczna. W tym lokalu gotują smacznie, porcje są sprawiedliwe, i jest dość drogo. Polecam jedzenie na miejscu ze względu na egzotyczny alkohol w ofercie.


środowy kimbab z boczniakiem i cheddarem

kurczak łagodny
korean fried chicken



warzywny bibimbab

majonez ostrygowy, idealny do maczania w nim kuraka i jakiś inny sos



hotteok      

 tarta serowo-dyniowa

 

 

corn dog, szkoda, że nie ma wersji bez cukru (cukier jest autentyczny bo Koreańczycy tak jedzą, ale wychodzi ze mnie ten Europejczyk). do tego makgeoili albo winogrono albo brzoskwinia, nie pamiętam

 

mandu tofu-kimchi, sos orzechowy i sos sojowym soju winogrono i brzoskwinia

 

- Dziarski Barista - Ciastko było bardzo dobre, coś orzechowatego, powyżej przeciętnej. Kawa flat white była podana w ciekawym kubku, niestety była już chłodna. Był duży ruch i zamieszanie, musiałam też siedzieć na polu zamiast chillować w środku. Jeśli zawsze tam jest taki rozgardiasz, to nie jest to miejscówka dla mnie.


 




Film nr 3: Kawa Rzeszowska, Wypiekarnia, Pajownia, Coffeina, Osteria Bellanuna, Dara Kebab.

- Kawa Rzeszowska - Byłam kiedyś dawno temu, ale już nie pamiętam co jadłam. Ale gdyby było to coś tragicznie niedobrego, to bym zapamiętała. Mózg pamięta takie rzeczy. Muszę kiedyś zajrzeć i odświeżyć swoją pamięć.

- Wypiekarnia - Więcej szczęścia niż rozumu, udało mi się dostać kawałek sernika chałwowego. Sekundę później już ludzie wykupili. Do tego ciepła szarlotkowa matcha (bez szału) oraz na wynos w eleganckim pudełeczku croissant malinowy. Było gdzie siedzieć, wygodnie i na spokojnie. Miejscówka na końcu świata, ale tamtejsze jedzenie jest tego warte. Na pewno byłoby korzystnie zapoznać się z pudełkiem zawierającym zestaw degustacyjny wszystkich serwowanych tam serników...




- Pajownia - Pajownia nawet niedaleko od Wypiekarni. Szefowa trochę arogancka, ale wypieki mają takie niesamowite, że przymykam na to oko. Ponadto raczej tam się nie posiedzi, mało miejsca i tłumy. Co gorsza, paje nie są podpisane na witrynie (to by tak ułatwiło klientowi życie). Wszystko było dobre, ale pierwsze miejsce zdobywa paj gruszka-palone masło, a drugie bostock (od dawna się rozglądałam za tym, no i znalazło się). Szkoda, że nie trafiłam na croissanta okrągłego.


pie gruszka i palone masło, cesarz wśród pajów

amerykańska scone (ja kiedyś piekłam coś niby wg brytyjskiego przepisu, zupełnie co innego)

bostock

sernik chyba nowojorski i paj czekolada-kokos



- Coffeina - Zajrzałam na tartę cytrynową i zimne orange macha. Nie byłam jakoś zachwycona, chociaż to jest kawiarnia i pierwsze skrzypce gra tu kawa. Może powinnam jeszcze tu wrócić na uczciwą dawkę kofeiny.




- Osteria Bellanuna - Byłam kilka razy. Polecam siadać na krzesłach, bo ta podłużna miejscówka do siedzenia jest niewygodna i potem kręgosłup dawał o sobie znać. Widziałam jak jakaś para jadła menu degustacyjne - wyglądało to miło, jeśli ktoś ma z kimś iść to miło, miło. Tatara nie brałam bo trochę się boję po traumie z Irish Pub. Ogólnie nie znajdziecie tam niedobrego jedzenia. P.S. Znalazłam tam komborskie wino.

 





 





- Dara Kebab - dawno temu kiedyś byłam, nie zapadło mi głęboko w pamięć. Może powinnam sobie odświeżyć.

 

Nie chcę robić kilku postów na ten temat, ewentualnie zrobię jakieś update dla tego wpisu.

niedziela, 1 stycznia 2023

current stuff 2023

Filmy 

Ant-Man and the Wasp: Quantumania

Asteriks i Obeliks: Imperium Smoka 

Aquaman and the Lost Kingdom

Barbie 

Blue Beetle  

Creed III

Guardians od the Galaxy 3

Indiana Jones and the Dial of Destiny 

John Wick 4

Journey to Bethlehem 

Magic Mike's Last Dance

Mission Impossible Dead Reckoning Part One

Napoleon

Peter Pan & Wendy

Shazam: Fury od Gods

Tata

The Flash 

The Hunger Games: The Ballad of Songbirds and Snakes

The Little Mermaid

The Marvels

Transformers: Rise of the Beasts

Wonka


Chłopi

Elemental

Spider Man: Across the Spider-Verse

The Super Mario Bros Movie

Trolls 3

Wish


Seriale

xxx

Ahsoka

Loki 2nd Season

Mandalorian 3rd Season 

MPower

Secret Invasion 

What If 2nd Season (animowany)

Velma



Anime

xxx

Endo and Kobayashi Live! The Latest on Tsundere Villainess Lieselotte 

Kin no Kuni Mizu no Kuni 

Sasaki to Miyano: Graduation 

The Magical Revolution of the Reincarnated Princess

Tomo-chan is a Girl!  

xxx

My Home Hero 

The Reason Why Raeliana Ended up at the Duke's Mansion 

Yamada-kun to Lv999 no Koi wo Suru

Yuri Is My Job

xxx

Bleach Sennen Kessen-hen Ketsubetsu Tan 

The Most Heretical Lasy Boss Queen: From Villainess to Savior


xxx

xxx

I'm in Love with the Villainess 

Mask Danshi wa Koishitakunai no ni

Tearmoon Empire

Tian Guan Ci Fu 2nd Season

  

Książki

xxx

In Memoriam - Alice Winn

Pageboy 

Pretty Boys are Poisonous by Megan Fox

Spare by Prince Harry

The Woman in Me by Britney Spears

Yellowface by R.F. Kuang

niedziela, 18 grudnia 2022

niezdrowe śniadanko w kfc

 Ostatnio było o śniadaniach z sieciówki na literę M, dziś - opcje śniadaniowe z KFC.

 

Miałam okazję degustować:

- podwójny tost z jajkiem, serem i bekonem (szału nie było)

- qurrito z jajkiem i bekonem (niesmaczne - o dziwo, bo normalne qurrito nawet lubię)

- brioche z jajkiem i serem (nawet zjadliwe)

- bajgiel z jajkiem i serem + bekon (całkiem zjadliwe)

- pancakes krówka (całkiem niezłe, w kategorii śniadań na słodko)


*

Filmiki z internetu na ten temat:

 
Maciej je I

 
Maciej je II
 
 Maciej je III
 
Dave z Ameryki
 
 
Dave z Ameryki II


 



niezdrowe śniadanko w McDonalds

Ostatnio miałam okres wyjazdowy w moim życiu. Z niejednego pieca chleb się jadło, miałam okazję sprawdzić jak prezentują się śniadania w różnych miejscach (oczywiście nie jak na filmikach na youtubie gdzie ludzie zamawiają całe menu naraz, tylko stopniowo, jak normalny człowiek). 

Ogólnie u mnie fastfoody to rzadkość, z kilku powodów:

1) niezdrowe, najważniejszy powód;

2) w Polsce drogie jak pieron

3) nie dość, że drogie i niezdrowe, to bywa i niedobre

4) zwykle jestem zbyt zajęta aby móc iść do lokalu, czasem nawet zbyt zajęta na dostawę (albo wywieje mnie gdzieś gdzie ani restauracji, ani dostawy nie ma)


Z menu śniadaniowego miałam okazję spróbować:

- wrap z jajecznicą i bekonem (od biedy ujdzie, choć jajecznica ledwo zjadliwa; ogólnie jajka w McDonaldzie nie powalają, już w KFC mają lepsze)

 

 

 

- kajzerka pszenna z kurczakiem (ujdzie)

- tost bekon i ser (mizerne ale nie otruli mnie)

- muffin farmerski z wieprzowiną (obrzydliwa wieprzowina)

- muffin twarożek i rzodkiewka  (nawet ujdzie, dawno temu jadłam)

- placek ziemniaczany (bardzo tłuste ale smaczne)

Kiedyś dawno temu jadłam też coś z jajkiem - i było takie ohydne, że do dziś pamiętam i unikam plastikowych jajek w Maku.

*

Filmiki z Internetu na ten temat:

 
Maciej Je


 
Polska vs USA


sobota, 1 stycznia 2022

current stuff 2022

Filmy

Aquaman and the Lost Kingdom 

Avatar 2

Batman 

Black Adam

Black Panther II: Wakanda Forever

Creed III

Cyrano 

Death on the Nile

Doctor Strange in the Multiverse of Madness

Elvis

Everything Everywhere  All at Once 

Fantastic Beasts: The Secrets of Dumbledore

Glass Onion: A Knives Out Mystery

Jurassic World: Dominion

Marry Me

Mission Impossible 7

Moonfall

Morbius 

Samaritan

Secret Headquarters

Tar

The Flash

Thor: Love and Thunder

Top Gun: Maverick 

Weird: The Al Yankovic Story

 

Lightyear 

Minions: The Rise of Gru

Pinocchio (reż. Guillermo Del Toro)

Pinocchio (reż. Robert Zeneckis)

Puss in  Boots: The Last Wish

Spellbound

Spider-Man: Across the Spider-Verse - Part One 

Strange World

 

Seriale

Andor

House of the Dragon 

Moon Knight 

Ms. Marvel

Obi-Wan Kenobi 

Peacermaker 

Secret Invasion

The Book of Boba Fett

The Lord of the Rings

The Mandalorian Season 3

The Witcher: Blood Origin

Wednesday

Zettai  BL ni Naru Sekai VS Zettai BL ni Naritakunai Otoko 2


Anime

xxx 

xxx

Sasaki and Miyano

Shingeki no Kyojin: The Final Season Part 2 

 

xxx

Free! Movie: The Final Stroke - Kouhen

Healer Girl 

I'm Quitting Heroing 

Love After World Domination

Otomege Sekai wa Mob ni Kibishii Sekai Desu 

Shokei Shoujo no Virgin Road

Spy x Family 

The Greatest Demon Lord Is Reborn as a Typical Nobody

Tiger & Bunny 2nd Season

Tomodachi Game

Ya Boy Kongping! 

xxx k

xxx

Hataraku Maou-sama 2nd Season 

Isekai Ojisan

xxx

Bleach: Thousand Year Blood War 

Boku no Hero Academia 6th Season

Mob Psycho 3rd Season 

Spy x Family (kontynuacja)

Tiger x Bunny (kontynuacja)

 

 

Książki 

Seth Haddon - Reforged

piątek, 1 października 2021

czy pani coperniconi w 2021?

Różne konwenty w życiu mi się zdarzały; nie tak często jak bym chciała, ale zawsze coś. W 2019 roku miałam wreszcie okazję uczestniczyć w Coperniconie - ostatniej edycji przed covidiozą. Wyjazd późną nocą z krakowskiego dworca i jazda wysokim busem przez noc, przez Polskę. Jazda mało wygodna, pozycja siedząca plecy zabija, a w busie ni spanie, ni czuwanie, ni trans... i w końcu Toruń i blady świt.

I skoro już jesteśmy w obcym mieście na konwencie, to trzeba go spędzić w moim wypracowanym stylu. Kupujemy mapę miasta laminowaną i organizujemy pobieżne zwiedzanie okolic. Najpierw kawa na dzień dobry, americano u Lenkiewicza i gałka lodów piernikowych (jak Toruń to Toruń). Potem rozglądanie się po okolicy, co my tu mamy, pomnik Flisaka, złote żabki plujące wodą, osiołek... miejskie kwiatki bardzo ładnie utrzymane, i wybór pamiątek do kupowania. 

fajne zrobione zielone

 

W okolicach Skweru Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej spotykam pana menelka który potrzebuje funduszy na swoje płynne paliwo. Coś tam mu dałam, ale na przyszłość muszę popracować nad asertywnością. Ponadto pierwszy raz zobaczyłam na żywo okno życia. Cóż, wielki świat... Ja zaś kontynuuję swoje zwiedzanie, idę do Muzeum Piernika - super sprawa, i dla dzieciaka i dla doroślaka. Dalej, planetarium, również czas niestracony. 

 

w Muzeum Piernika

 


Nocleg w domu studenckim, pokój jedynka. Darmowe spanie w śpiworach to nie dla mnie (próbowałam kiedyś: spanie na podłodze spoko, ale ludzie wokół za dobrze się bawią i babcia się nie może należycie wyspać). A kiedyś miałam pokój dzielony z obcymi i nie wiem, tak się zamknęli od środka, że ja nie mogłam tam w nocy wejść, i spałam gdzieś na korytarzu w jakieś kanciapie, przykryta własną kurtką (teraz wiem że trzeba byłoby gdzieś iść po interwencję gdy drzwi zamknięte, ale kiedyś cielątko cichutko poszło gdzieś na bok). Takie stare wspomnienia konwentowo-spaniowe. Warunki wystarczające, chwila zaskoczenia, że jest coś takiego jak opłata klimatyczna, no i idziemy dalej. Starówka, Toruńska Piernikarka i jej piesek... Idziem szukać akredytacji, podążam za tłumem specyficznie wyglądających ludzi i znajduję wejście, zgłaszam swoje przybycie. Zaglądam do indyjskiej restauracji ale niebotyczne tłumy są i zarządzam strategiczny odwrót. Przy okazji Coperniconu to jeszcze targi i footracki były, więc zdobywam do jedzenia wspa-nia-łe okonomiyaki z Yaki Kingu. Spotkałam też kilku ludzi z Internetu co już parę razy widziałam, ale kontaktu to ostatnio niewiele między nami było, keeping in touch is a tough job... Ale piwo w towarzystwie jest. No i samo konwentowanie, słuchanie projekcji w odpowiednich salach pożyczonych od placówek edukacyjnych.

okonomiyaki nie byle jakie 💘
 



Kolejny dzień, kolejna kawa, satyr z wódką piernikową w Kona Coast Cafe (piernikowe szaleństwo). Dalej chodzenie, oglądanie, ogarnianie przestrzeni, trochę mapki laminowanej, trochę mapki konwentowej (o ile dobrze pamiętam to była), trochę google maps. Załapałam się na spotkanie z panem Knapikiem, się trafiło ślepej kurze ziarno. 

co za głos...

 

Obiad zjadłam w Manekinie, naleśnik i piwo z dziką różą do popitki... Dalej, konwentowanie, prelekcje i dokładniejsze oględziny targów. Wieczorem - kolorowe podświetlane fontanny. I tak można żyć. Z jednej strony dobrze samemu jeździć na konwenty i zwiedzanie bo robisz co chcesz i kiedy chcesz. Czasem mnie zastanawia jak by to było jechać z kimś, ale cóż, ktosie na drzewie nie rosną. Robię przegląd swoich łupów:  książka "Ostatni jednorożec", kilka koralików typu beads do włosów (jakkolwiek się to tłumaczy), piwo Kopernik, pożyteczna mapa laminowana, ładna pocztówka, magnesy i pierniki. W Toruniu dużo sklepików z piernikami na wagę, dużo rodzajów, a takie smaczne, że zdziwiona byłam. Pierniki marcepanowe, chałwowe, pomarańczowe, różane, cuda wianki w najlepszym tego słowa znaczeniu.


łupy

piernikoza



Kolejny dzień, kolejna kawa (americano w Bread House) i obiad, pierogi pieczone rycerskie w Pierogarni Stary Młyn, eksperyment spożywczy, powiedzmy. Już końcówka, na mieście jakieś polityczne nie wiadomo co, ulotki rozdają i chyba małe flagi... Na dworcu jakaś obca pani prosi o pożyczenie telefonu bo musi zadzwonić a to parszywe narzędzie jak zwykle zawiodło. Pozwoliłam jej dzwonić ale profilaktycznie miałam ją na oku, co obcy człowiek to obcy człowiek - ale wszystko było w porządku. W busie znalazł się też jakiś chłopak/pan wracający z Coperniconu do Katowic, więc chwilkę dało się pokonwersować. On wysiadł, a ja dalej do Krakowa.


Tako to drzewiej bywało. 


zagubiony człowiek


A teraz, w 2021, organizatorzy wykonali gigantyczną pracę aby dostarczyć ludziom protezę konwentu. Kupno akredytacji i hop, wskakujemy w wirtualny świat. Wybieramy sobie swój avatar i za jego pośrednictwem można spacerować po ulicach Torunia, przechodzić koło zabytków, niekiedy też wchodzić do budynków i błąkać się w poszukiwaniu sal. Estetyka Undertale, wolność jak simsowy otwarty świat który się nie wiesza. Kiedy mija się avatar innego użytkownika, jest opcja udostępniania mikrofonu i/lub kamerki, jakby wbudowany niby skype.

 

koniec języka za przewodnika

 

No, i wymagania internetowe to są że hej. U mnie to ledwo zipiało, czasem na komórkowym internecie z Playa, czasem na domowym wifi z Vectry - w obu przypadkach jakość byle jaka. Odbiorniki internetowe niby blisko, a sąsiednie bloki zasłaniają - i w ten sposób sąsiedzi mają piękny internet, a u mnie jest byle jak. A jeden sąsiad nie zgadza się na zrobienie w bloku światłowodów, i spółdzielnia mieszkaniowa nie daje zgody, więc trzeba się męczyć.

W piątek miałam kilka punktów programu którymi byłam zainteresowana, ale nie udało mi się nigdzie dostać. Miało to tak działać, że po znalezieniu sali była lista linków do zooma na projekcje, na dany dzień. Nie znalazłam nic i smuteczek taki:

a) powinny być listy linków na całe 3 dni, bez konieczności szukania codzienne

b) w ogóle, powinna być lista linków zawarta w programie, z litości nad starszym pokoleniem które jest mniej zinternetyzowane 


lista linków w takiej postaci


Choć komputerowy Toruń bardzo ładnie zrobiony, to wychodzę z założenia że poruszanie się po internecie a prawdziwym świecie to dwie różne sprawy. Eksplorację świata i easter eggów można zostawić dla chętnych, a z przyczyn praktycznych pozwolić ludziom na szybki dostęp tam gdzie chcą iść.

 

Moria, czyli najlepszy easter egg


W sobotę podjęłam kolejną próbę konwentowania. Mam wrażenie że pojawiło się więcej wskazówek jak się poruszać po tej platformie - i jakoś zdołałam więcej skorzystać.

 


 

10:00 Słowiańskie kontrowersje - Grzegorz Gajek (blok literacki)

13:00 Jak czytać komiksy Marvela? - Michał "YangObi" Żołyński - (popkultura2)

17:00 Jaki kształt ma tak naprawdę zło? „To” i filozofia - dr hab. Krzysztof Abriszewski, prof. UMK (popkultura1)

17:30-18:30 Kurosawa i inni (blok azjatycki)

19:00 | Cosplay - każdy kiedyś zaczynał - Ash

Wchodzę na różne projekcje, różne dziedziny, niech ten stary mózg coś się ćwiczy. Słowiańska przeszłość ciekawe, jakże podobna do współczesności. Szkoda, że czas naglił i nie starczyło czasu na opowieść o homoseksualizmie wśród Słowian - temat na który wiem mniej więcej zero. Po skończeniu projekcji na temat złego tego wbijam - bardzo spóźniona  - na resztkę prelekcji o japońskim kinie. A wieczorem coś o cosplayach - osobiście nie praktykuję, ale to ciekawe zasłyszeć trochę jak to środowisko wygląda od kuchni.


W niedzielę zaś:

12:00  Jak malować figurki dla opornych - Xweetus (popkultura1)

taka jakość obrazu... ta figurka to podobno szczur

 

13:45 | Karczmarzu, nalej mi piwa - a właściwie to jakiego?
Adrian "aviko" Topa

piękny wykład

 

 

15:00 zamknięcie konwentu - króciutkie

 


konwent i piwo dobrze się komponują, więc takie coś w ramach konwentowej domówki

Hm, wszystkie inne aspekty konwentu odpadają, więc jak dla nie zostaje jakość prelekcji, nie ma się do czego przyczepić. Jak zwykle bolesny dylemat, że dwie potencjalnie ciekawe wykłady dzieją się jednocześnie, i coś trzeba wybrać, jedno kosztem drugiego... I tutaj pojawia się też jeden plus konwentu zdalnego: niektóre wykłady zostały nagrane i udostępnione do obejrzenia w wolnym czasie na youtube oraz facebooku. Nie było jednak wiadomo co będzie nagrywane a co nie, dlatego nie można było kombinować w taki sposób: na ten wykład pójdę bo inaczej się przegapi na amen, a ten wykład można sobie chwilowo odpuścić i obejrzeć później, bo będzie nagrany i utrwalony (jak np. wywiad z vtuberką Lily Kanon).


Cyber konwent to nie to samo, ale lepszy rydz niż nic (rydz! powiedziała, a tu tyle roboty trzeba żeby takie przedsięwzięcie przygotować, wiem... no ale, no ale, ale cóż)



czwartek, 29 kwietnia 2021

intrygujące ciasteczka mochi

 ...

 Dziś eksperymentujemy z takimi oto ciastkami:

Ciastka mochi o smaku masła miodowego - spodziewałam się dużo, ale nie było tak pięknie. Inna rzecz, że sprzedawca zrobił mi trochę fałszywy marketing, mówiąc że to smak miodowy. Smakują tak takie niedorobione amerykańskie  choco chip cookies.



 

Ciasteczka z machą - spodziewałam się że to może być średniak, a zostałam przyjemnie zaskoczona. Miękkie ciasto dobrze zgrało się z machą, w przeciwieństwie do poprzednich ciastek.

 




A tu mamy produkt, który z wyglądu przypomina spłaszczone koreańskie choco pie. Z zewnątrz czekolada, głębiej mochi, a w samym środku serce czyli masło orzechowe. Petarda!








 

...

 

 

...

 

 

...