czwartek, 24 sierpnia 2017

o przygotowywaniu pokarmów

Ugh, przez kilka ostatnich miesięcy spędziłam dużo czasu na gotowaniu. Nawet wydaje mi się że przybyło mi od tego ze dwa kilo; czasem nie da się tego uniknąć, ale powoli będę starać się coś z tym zrobić. (Normalnie nigdy nie jadam chleba, a teraz miałam okazję wytwarzać pieczywo, chleb, chałkę, bułki, jeny). Generalnie nigdy nie byłam w staniu szlifować tej umiejętności, bo zawsze przenoszę się z miejsca na miejsce, góra parę miesięcy na jednej lokacji. Zazwyczaj nie mam przy sobie potrzebnych narzędzi i luksusowego wyposażenia w postaci elektrycznego piekarnika.

Ponadto widzę u mnie w rodzinie pewne pokoleniową tendencję, z całym szacunkiem dla wszystkich niżej wymieniowych. Zdaje się że moja prababka niepodzielnie rządziła w kuchni, trzymając synową (babcię) pod pantoflem, o ile można użyć tego wyrażenia w tym kontekście. Dopiero jak choroba przykuła ją do łóżka, królestwo kuchenne odebrała babcia. Matka mówi że nauczyła się gotować po ślubie i wyprowadzce z domu; zatem dopiero ślub dawał pozwolenie na wstęp do kuchni, bo gospodyni główna jest bardzo, bardzo zaborcza o swoje królestwo.

U mnie taki problem że małżeństwo to raczej nie moja działka - zatem nigdy nie będzie oficjalnego pozwolenia. Pozostaje mi nabywać umiejętności mimochodem, przy okazji...

Mimo wszystko w ostatnich miesiącach dość mocno podniosłam poziom umiejętności w tej dziedzinie. Trochę dla własnej satysfakcji, trochę z myślą o tym że wreszcie będzie można zrobić coś własnoręcznego dla przyjaciół, ewentualnie. Swoją drogą przypomina mi się Pakistańczyk z Internetu i jego niemalże natychmiastowa propozycja aby rzucić wszystko, przejść na islam, wziąć ślub, jechać do Niemiec - i jaki szok na oświadczenie, że nie umiem gotować. Czy jakiś Anglik z Internetu, bez propozycji matrymonialnych, ale również natychmiastowe założenie że każda Polka gotuje jak Makłowicz.

W sumie rodzina ma dość szerokie zainteresowania kulinarne. W uproszczeniu:
Brababka, babcia, matka: kuchnia polska, schabowe&company
Kuzyn: kuchnia Pięciu Przemian (aktualnie chińska koncepcja!)
Kuzynka: kuchnia wegetariańska, wegańska
ja: .... różności, w sumie za mało umiejętności aby deklarować konkretną dziedzinę (w strefie marzeń specjalizowałabym się w kuchni Azji; uważam że jest ciekawa, raczej zdrowa i... ładna - patrz wagashi, japońskie słodycze do herbaty)

Tak czy inaczej, ostatnio moja matka nabyła urządzenie zwane thermomixem i prosiła o pomoc w nauce obsługi, co prowadziło do robienia wielu rzeczy spożywczych. Zaiste kombajn, maszyna do wszystkiego. Chleb można piec, skoro maszyna wyrobi ciasto w 2 minuty, a w pobliżu piekarnik elektryczny. Normalnie jakieś luksusy, lepiej się nie przyzwyczajać. (Nie ma się co martwić, niebawem zmienię miejsce pobytu znowu) Nawet odeszła mnie ochota żeby robić zdjęcia, no nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, kiedy jedzenie musi być rytualnie obfotografowane przed spożyciem. Wielki Brat teraz może śledzić ją nawet bardziej ściśle, bo zgodziła się aby urządzenie zbierało i wysyłało informacje na temat tego co jest gotowane.

Dodatkowa refleksja: kiedyś tak się trzeba było umordować z zagniataniem ciasta, wiem bo robiłam to u babci - a teraz przyszła technologia i ułatwiła sprawę. Plus i minus jednocześnie, podobnie like the fact that manufacture jobs are dropping... Ot, tendencja, rzecz nieunikniona choć nieco melancholijna.

Ciekawostka: pierwszy raz w życiu miałam sen kulinarny. Bezy... Uświadomiłam sobie "A nie wiem jak są bezy po angielsku" - dawaj słownik - meringues, aha. Tyle pożytku z tego snu.


 
Co ja bym zrobiła bez tych youtubowych tutoriali... 

czwartek, 17 sierpnia 2017

4 szlachetne prawdy


The truth of suffering (dukkha)
The truth of the cause of suffering (samudaya)
The truth of the end of suffering (nirhodha)
The truth of the path that frees us from suffering (magga)


1. Prawda o bólu (ból - duhkha); Wszystkie istoty nieuniknienie doświadczą cierpienia.

2. Prawda o przyczynie cierpienia (przyczyna - samudaja); Przyczyną cierpienia jest pragnienie.

3. Prawda o ustaniu cierpienia (uniecestwienie - nirodha, nirwana - bez pragnień); Przyczynę pragnienia można unicestwić.

4. Prawda o ośmiorakiej drodze marga; Aby unicestwić przyczynę cierpienia trzeba podążać drogą Buddy.

* * *

Niewątpliwie jest to temat do rozmyślań, nie tylko samodzielnych; konieczne jest wsparcie zarówno perspektywy innych ludzi z Zachodu, jak i oryginalne myśli ludzi Wschodu. Na pierwszy rzut oka wydaje się proste, i generalnie prostota jest dobra, ale niekiedy nadmierne uproszczenie też może prowadzić do błędu.

niedziela, 6 sierpnia 2017

jajco, tamagoyaki

Tamatoyaki jako element bento


Żaden ze mnie kucharz, ale mam sentyment do japońskiej kuchni, a jak każdy kawaler* mam doświadczenie z jajkami. Jajka w każdej możliwej postaci, szybkie i proste. Jajecznice na 100 sposobów, na twardo, na miękko, sadzone. No i tamagoyaki: omlet, tylko że po japońsku, czyli "udziwniony". Aktualnie element bento, tradycyjnego śniadania zabieranego do szkoły czy pracy.


Niektórzy używają prostokątnej patelni, ale to się lubi, co się ma.




Pierwsza próba nie wyszła źle!


* płci żeńskiej

wtorek, 6 czerwca 2017

EuroPOPvision 2017 - Part 2

to be done later

host
Big Five
Pot 1
Pot 2
Pot 3
Pot 4
Pot 5
Pot 6

EuroPOPvision 2017 - Part 1



Polskie propozycje na rok 2017: tradycyjnie nic ciekawego.




1. Kasia Moś – Flashlight (bland and boring)
2. Rafał Brzozowski - Sky Over Europe (słabe)
3. Carmell - Faces (a to nawet sympatyczne było)
4. Isabell Otrębus – Voiceless (irytujące choć ciężko wyjaśnić dlaczego)
5. Agata Nizińska – Reason (nie aż takie złe, choć dziwna maniera)
6. Lanberry – Only Human (nie jest aż taki zły, aczkolwiek bland)
7. Martin Fitch – Fight for Us (mogło być gorzej)
8. Paulla – Chcę tam z Tobą być (kakakakakaka)
9. Aneta Sablik –Ulalala (whyyy)
10. Olaf Bressa – You Look Good (whyyy)

Oscary 2017

Skończę to kiedyś jak będę miała czas.

Moonlight 7/10
Najlepiej jest rozpatrywać ten film pod względem lingwistycznym: oto jest język angielski którym posługują się Afroamerykanie. Oglądałam po angielsku z angielskimi napisami, gdyby nie napisy nie wiedziałabym nic co się dzieje. Historia jest poprawna choć mało odkrywcza, a sama nagroda trąci polityką (bardziej niż zwykle). Romans - "handjobs on the beach", mówią ludzie, w sumie racja, w pewnym sensie. Wspomniałam romanse hetero i obligatoryjną scenę łóżkową, wrzucaną bez względu na to czy pasuje czy nie. Trochę podobne wrażenie. Jedną rzecz lubiłam, ale to już kwestia moich przekonań moralnych, mianowicie monogamia głównego bohatera i jego brak promiskuityzmu.

Manchester by the Sea 8/10
To był piękny film artystyczny który zdruzgotał resztki dobrego samopoczucia.

La La Land 7/10
Moje oczekiwania wobec musicali są minimalne, jak długo ścieżka muzyczna przypadnie mi go gustu to wybaczę bardzo dużo. Nie lubiłam romansu, piosenki lubiłam, ale moją ulubioną nie jest "City of stars" tylko piosenka samochodowa "another day of sun"

Nowy początek
7/10
To zdecydowanie dobry film ale "nie do końca mój". Pewnie z powodu decyzji bohaterki która nawet po skończonym seansie coś mnie bodzie pod skórą.

Przełęcz ocalonych 5/10
Spodziewałam się cudów a dostałam typowe amerykańskie barachło. Moja wina że oczekiwania mi tak wzrosły że spodziewałam się jakiegoś Camusa na srebrnym ekranie a skończyło się na tym że sama miałam ochotę nakopać głównemu bohaterowi. I to raczej jest wina filmu, bo do postaci historycznej nie mam awersji żadnej.  


(Hell or High Water) Aż do piekła = ?

(Fences) Płoty = ?

Lion = ?

(Hidden Figures) Ukryte działania = ?


ORAZ 

Klient = ?
Najlepszy film nieanglojęzyczny.


Milczenie 8/10
Nominacja za najlepsze zdjęcia. Mam z panem Scorsese istny love-hate relationship: albo bardzo bardzo lubię jego film albo nienawidzę go z pasją. Na szczęście Milczenie zalicza się do tej pierwszej kategorii. Historia kraju który nie zaakceptował chrześcijaństwa, zatem wiadomo że film o misji która udać się nie może. Przyznam jednak że stała się rzecz niespotykana, bo jak zazwyczaj intrygują mnie postacie judaszowe (i zwykle im współczuję) to tutaj Kichijiro ostatecznie mnie irytował że hej.


Mężczyzna imieniem Ove 8/10
Szwedzki kandydat na film nieanglojęzyczny. Bardzo mi się podobał, jak można nie lubić historii o zgryźliwym dziadku i jego nieudanych samobójstwach, ha. Może jestem przeczulona, ale wychwyciłam cały wachlarz postaci reprezentujących poprawność polityczną, ale zaryzykowałabym twierdzenie że tym razem zrobiono to naprawdę zgrabnie. Wspomniałam że wrzucili tam kota? 








 

sushi dla ubogich

Tym razem zmierzyłam się z sushi. O dziwo wyszły mi lepiej niż onigiri.
Poczytałam na ten temat, i tak mi to wyszło.



materiały do pracy

krótkoziarnisty ryż

mata bambusowa

łyżka bambusowa shamoji - może być normalna drewniana łyżka

glony nori

sos sojowy

ocet ryżowy - podobno można użyć zwykłego octu

serek z Biedronki

wędzony łosoś z Biedronki

ogórek i wędzony łosoś



ogórek z serkiem, wege sushi

pierwsze sushi vs ostatnie