Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korean food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korean food. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 czerwca 2023

koreańska perełka na mapie rzeszowa

 O "Under Seoul" wspomniałam już w moim mega długim wpisie rzeszowskim, ale jest to miejscówka na tyle wyróżniająca się, że trzeba jej poświęcić cały wpis. Koreańska kuchnia ogólnie jest smaczna, zatem powoli i sukcesywnie testuję menu, czy to na żywo, czy w dostawie.

 

środowy kimbab z boczniakiem i cheddarem w dostawie

kurczak ładowny w dostawie

czerwoniutki korean fried chicken w dostawie

warzywny bibimbab + sos na bazie pasty sojowej doenjang


majonez ostrygowy


hotteok

tarta serowo-dyniowa

corn dog z cukrem (niestety) + makgeoli (albo winogrono albo brzoskwinia, nie pamiętam)


mandu tofu-kimchi, sos orzechowy i sojowy, soju winogrono i brzoskwinia



Samo oglądanie tych zdjęć i wspominki gastronomiczne sprawiają, że robię się głodna.

czwartek, 11 marca 2021

od Południa USA do Korei Północnej: historia ciastka

 Dziś mamy taki interesujący produkt jak choco pie, produkowany przez znaną nam już firmę Lotte. Tym razem Korea zainspirowała się Ameryką; od 1917 roku jankesi jedzą tzw. moon pie, czyli okrągłe marsmallow pomiędzy dwoma krakersami graham, wszystko oblane czekoladą. Marka istnieje już dłużej niż 100 lat, nieźle. Istnieją różne rodzaje (czekolada, wanilia, banan, dynia, etc) i wariacje (np. 2 warstwy marshmallow). Nie jadłam tego ciasta, ale skoro są grahamki, to prawdopodobnie jest bardziej chrupkie niż miękkie?


Tutaj jest nawet stara piosenka o moon pie, dzięki której dowiedziałam się, że Amerykańce popijają te ciastka zimną coca colą. Jak dziwnie, wg mnie do tego pasuje kawa, herbata, mleko zwykłe lub roślinne, a jeśli jest bieda to i sama woda. Dziwny gatunek człowieka, ci Amerykanie...


W każdym razie, Korea postanowiła stworzyć podobne ciasto, kilka firm wyprodukowało tego typu przysmaki; Lotte zaczęło sprzedawać choco pie od 1979. Dziś jest to najbardziej znana marka ich ciastek, dostępna w różnych smakach (zielona herbata, banan, etc).

Ja mam tutaj podstawową wersję, ale opakowanie jest całe po angielsku, z polską naklejką na doczepkę. A receptury lubią się różnić na rynku międzynarodowym... No trudno. Marshmallow jest inne niż nasze ptasie mleczko; biszkopt jest miękki i kruszy się niemiłosiernie. Szału nie ma, ale nie wykluczam, że inne wersje mogą być sympatyczne.



 

....




Ponadto jest jeszcze związana z tymi ciastami kontrowersja. Dla Polaków to ot, kolejne ciastka ze średniej jakości czekoladą, ale dla mieszkańców Korei Północnej choco pies stały się symbolem kapitalizmu. Jak to się stało? Niegdyś Korea Północna importowała od swoich sąsiadów owe ciasteczka i ludzie bardzo je lubili. Pracownicy Obszaru Przemysłowego Kaesong otrzymywali ciasta od pracodawców jako rodzaj benefitu (flashback osobisty: zawsze lepiej niż batonik w call center: osoba która wciśnie ludziom najwięcej rzeczy pod koniec dnia wygrywa batonika). Część pracowników sprzedawała choco pie na czarnym rynku, a północnokoreańskie władze nie były tym zachwycone. Marna miesięczna pensja mieszkańca Korei Północnej wynosiła 100 dolarów, a paczka ciastek szła za 10 dolarów... W 2013 relacje między Korea pogorszyły się; pracodawcom zakazano dawać pracownikom choco pie, a w zamian mają im dawać kiełbasę, makaron, kawę czy batoniki. Władze Korei najpierw zrobiły kampanię jakie to choco pie są niezdrowe (cóż, jak każde sklepowe słodycze), a w 2014 kapitalistyczne ciastka zostały zakazane. Nie wiem czy Korea Północna znalazła jakiś inny sposób na osłodzenie swojego życia, ale cóż, sytuacja nie do pozazdroszczenia.


P.S. Robię eksperyment z bloggerem, czy post zamieści się automatycznie o wyznaczonej przeze mnie dacie i godzinie. Zobaczymy czy działa!








poniedziałek, 22 lutego 2021

podróbki pocky (edycja polska i koreańska)

Okay. Były pewne problemy z formatowaniem bloggera, ale sytuacja została opanowana (html view/compose view).

 ...

Japońska firma Glico produkowała sobie pocky od 1966, aż tu nagle w 1983 japońsko-koreańska firma Lotte ruszyła z produkcją pepero. (A gdzieś w okolicach 2015 Polska wyskoczyła z własną wersją tychże słodyczy). Glico rozważało pozew o kopiowanie swojego produktu, ale koniec końców obeszło się bez ciągnięcia po sądach.

Nawiasem mówiąc, generalnie kraje azjatyckie z czekolady nie słyną (mają w zamian swoje fantastyczne słodycze tradycyjne oraz różne współczesne wynalazki, np. specyficzne żelki). W Europie jemy dużo czekolady, mamy całe półki pełne prostokątnych tabliczek o różnych smakach (oraz kwadratowego Rittera). Firma Wedel, działająca od 1851 roku, była kiedyś firmą polską. Po 1989 została sprzedana amerykańskiej PepsiCo, później firma przeszła w ręce brytyjskiej Cadbury, potem znowu amerykańskie Kraft Foods, a obecnie Wedel należy do Lotte. Przy każdej zmianie właścicieli ludzie odnotowywali zmianę receptury, zmianę smaku, ogólny spadek jakości (już nie mówiąc o zyskach które idą za granicę)




Mamy tutaj pocky i pepero. Paluszek pepero jest nieco większy i ciemniejszy. Czekolada w pocky wydaje się być bardziej mleczna i łagodna, a pepero bardziej kakaowe. Obie wersje są w porządku, choć czekoladozjadacz z Europy potrzebuje czegoś więcej aby być pod wrażeniem.


Tutaj z kolei mamy 2 pepero wariacje: pepero z czekoladą w środku zamiast na zewnątrz, oraz pepero oblane czekoladą z migdałami. Bardzo dobre. Odrobina urozmaicenia, a jaka różnica w odbiorze, ha :)


 

Tymczasem...

fotka z grudnia 2016 roku, to jest dopiero staroć wygrzebany

Lubię polskie słone paluszki, zarówno komercyjne jak i robione w domu. Niemniej wersja słodka to rodzaj drobnej abominacji. Ciasto na słone paluszki np. z Lajkonika a ciasto na paluszki z Glico i Lotte smakuje zupełnie inaczej. Beskidzkie łakocie serwują po prostu słony paluszek bez soli, za to pokryty słodką polewą. Szału tutaj nie ma, a mógł być - inne produkty tej firmy, np. kukurydziane choco pałki są całkiem niezłe.








...